Misja

Osobiście, jestem zmęczony „prostą formą”, którą widzę w projektach wnętrz i mebli. Dzisiaj utonęliśmy w bezdusznym produkcie masowym. Powtarzalnym, maszynowym i jakby powiedział profesor Strzemiński – „chemicznie czystym”, czyli bezwyrazowym, pustym.

Żyjemy w epoce, w której zysk rządzi wszystkim. Produkt, który przetrwa lata, to produkt, niepożądany—przynajmniej według logiki współczesnego konsumpcjonizmu. Rzeczy muszą się psuć, zużywać lub stawać się przestarzałe wystarczająco szybko, by utrzymać w ruchu koło handlu. I nie chodzi tylko o meble. Ten sam schemat dotyczy samochodów, lodówek, butów.

A potem mamy wielkie przedstawienie teatralne etyki korporacyjnej. Z jednej strony koncerny głoszą wartości ekologiczne, sprawiedliwe warunki pracy i odpowiedzialność za środowisko. Z drugiej, wywalają miliony metrów sześciennych odpadów do oceanów, pozyskują surowce z miejsc, gdzie pracownicy zarabiają grosze, albo produkują ubrania w fabrykach, w których miesięczna pensja wystarcza na tani obiad.

Maszyna musi się kręcić. Konsument jest więc karmiony niekończącym się strumieniem reklam, delikatnie sugerujących—nie, wręcz narzucających—że szczęście leży w nowszej, odrobinę lepszej wersji tego, co już posiada. Pogoń za zyskiem stała się dominującym rytmem naszych czasów, zniekształcając nasze postrzeganie rzeczywistości. Współczucie, etyka, a nawet zwykła ludzka przyzwoitość stały się luksusem—coraz rzadszym i trudniej dostępnym.

Tymczasem degradacja planety jest tuszowana błyszczącymi kampaniami marketingowymi, tonąc w hasłach obiecujących zieloną, lepszą przyszłość — podczas gdy teraźniejszość stopniowo się rozpada. Zwykłemu człowiekowi wmawia się, że ma być „ECO” a zupełnie pomija się rolę wielkich korporacji, które tak naprawdę trują naszą Planetę. Ale prawdziwy kryzys nie dotyczy tylko środowiska, ale przede wszystkim, nas samych. Żadne prawo ani regulacja nie naprawi tego, co zostało zepsute. Prawdziwa zmiana musi nadejść w świadomości ludzi – w naszym „mentalu”, od wewnątrz istoty ludzkiej…
A jeśli nie nadejdzie… cóż, katastrofa nie będzie czekać na pozwolenie…

Moje meble nie są tanie, ponieważ nie produkuje się ich masowo. Tworzone są w małych firmach o rodzinnej tradycji, w których pracownicy otrzymują godne wynagrodzenie za swoją pracę i zaangażowanie. Wysokiej klasy materiały, oraz użycie starych, sprawdzonych technologii, pozwala na stworzenie trwałego, unikalnego produktu, który będzie służył latami.

Mój design różni się od produktu masowego. Koncentruję się na ideii nad którą pracuję. Teoria kwantowa mówi, że wszystko wokół nas (i my sami) jest energią. Uważam, że otaczając się przedmiotami możemy naszą własną energię wzmacniać albo obniżać. Przedmioty estetyczne, wykonane z dbałością i w zgodzie z naturą, podnoszą nasze wibracje. Wśród nich czujemy się dobrze.

Dlatego meble powinno się kupować z namysłem i rozwagą. One nie tylko są ozdobą wnętrza, ale również budują jego charakter i atmosferę. A przede wszystkim powinny harmonizować z domownikami.